MiCA a kopanie kryptowalut – spokojnie, koparki nikt nie zabiera
- Michał Stryjewski

- 3 dni temu
- 1 minut(y) czytania

Wokół MiCA narosło sporo mitów. Jeden z popularniejszych brzmi mniej więcej tak: „zaraz trzeba będzie mieć licencję na koparkę”. Na szczęście nie.
Samo kopanie kryptowalut na własny rachunek nie wymaga licencji CASP. Nie ma też obowiązku rejestrowania ASIC-ów, zgłaszania hashrate’u ani proszenia urzędu o zgodę na uruchomienie Antminera.
Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy firma przestaje być wyłącznie hostingiem, a zaczyna operować kryptowalutami należącymi do klienta. Jeśli zapewniasz miejsce, energię, chłodzenie i serwis, a wykopane środki trafiają bezpośrednio do właściciela maszyny – sytuacja jest stosunkowo prosta.
Jeżeli natomiast zaczynasz przechowywać środki klienta, przesyłać je lub wymieniać na euro, wtedy można już wejść na teren regulowanych usług CASP. I tu regulator zaczyna interesować się tematem trochę bardziej niż temperaturą na wylocie z S21.
MiCA zwraca również większą uwagę na zużycie energii i wpływ rynku krypto na środowisko. Dla miningu oznacza to przede wszystkim rosnące znaczenie efektywności energetycznej, wykorzystania nadwyżek z fotowoltaiki czy odzysku ciepła z koparek.
W skrócie: jeśli kopiesz na własny rachunek, MiCA nie stoi za drzwiami z notesem i plombą na ASIC-a. Trzeba jednak wiedzieć, gdzie kończy się zwykły mining, a zaczyna świadczenie regulowanych usług kryptowalutowych.
Pełną analizę znajdziecie w naszym artykule opublikowanym na Bitcoin.pl:



Komentarze